Chuck and Sarah – neverending story?! Część dziesiąta

Witajcie ponownie! To już dziesiąta część mojego opowiadania i z tej okazji oraz innych, głównych bohaterów chwilowo zmieniłem konwencję opowiadania. Jestem świadom, że nie wszystkim ten styl przypadnie do gustu, ale po prostu miałem ochotę napisać taki rozdział. Już nie przynudzam i zapraszam do czytania oraz komentowania, oczywiście więcej w rozwinięciu!

neverending_story

 

Chuck kontra Rozpusta

O tej porze roku, w Burbank, nocne życie miasta kwitło w najlepsze. Tłumy nastolatków urządzały imprezy na plażach, w klubach. Nad oceanem dało się usłyszeć młodych ludzi śpiewających piosenkę „Ona tańczy dla mnie”, gdyż zrobiła ona niesamowitą karierę nawet w USA. Łamana polszczyzna w wykonaniu perspektywicznych obywateli dumnego, amerykańskiego państwa brzmiała nie tyle co śmiesznie, ale przede wszystkim groteskowo. Następna grupka ludzi z pogardą patrząca na ich rówieśników, którzy tak ślepo podążali za napływającymi trendami z jakiegoś państewka na p leżącego gdzieś pomiędzy Nową Zelandią a małymi wyspami Pikchu Pikchu, oddała się kulturalnej libacji alkoholowej. Kilka chwil później można było usłyszeć tradycyjne, staropolskie: ze mną się nie napijesz? Albo: pij, nie pierdol. Niekiedy jakiś zgrywus popisywał się ciętą ripostą: z frajerami nie piję. Oczywiście zdarzali się też mniej wytrwalsi. Oni chcieli mieć lane po pół, co oczywiście wywoływało szydercze salwy śmiechu pijanego towarzystwa, które co jakiś czas były przerywane wydaleniem, nie tą stroną, którą się powinno, popołudniowego obiadku prosto od tatusia McDonalda. Ci bardziej uważni mogli również usłyszeć płacz nastolatek. A powody, mimo że różnorakie, każde były śmiertelnie poważne. Bo chłopak ją rzucił. Bo zdradzał. Bo nie zwraca na nią uwagi. Bo fryzjer źle obciął. Bo jest w ciąży, a przecież ma dopiero 15 lat. Bo tak. A całe to takowe zło świata sprowadzili mężczyźni. Jak zawsze. Lecz był w tej barbarzyńskiej płci pewien wyjątek. Dwóch bohaterów przechodzących właśnie przez plażę, którzy mimo wielkiej chęci imprezowania, łamania damskich serc oraz niesienia orężu takowego zła, byli wielce zajęci. Jeden z nich słynął z niskiego wzrostu i egzotycznej, hinduskiej urody, tak zniewalającej, że niektórzy mylili go z kobietą. Drugi natomiast o głowę wyższy od kolegi, postawny blondyn, choć lekko zgarbiony oraz z nadwagą, którą z chęcią przyjąłby Big Mike, bo jemu wciąż mało i mało. Nie zważali oni na błagalne, maślane spojrzenia, jeszcze przed chwilą płaczących, nastolatek, a teraz już wypinających biusty oraz inne części ludzkiego ciała, które da się wypiąć. Nie spełnili również błagających próśb o odebranie im cnót. W końcu jeden z nich, mniejszy zabrał głos

– Wiedzieliśmy, że się spóźnimy. Nie wiem po co tu przychodziliśmy. Kolejny zgubiony trop – hinduska dziewczyna była wyraźnie smutna.

Jego kompan, raźny blondas łapczywie spoglądał na piersi dziewuszek, który skakały wokół niego, jak niegdyś na koncertach Biebera. Lecz on twardy w swoim postanowieniu musiał oprzeć się ich dźwiękom. Myślał, najbardziej intensywnie jak potrafi, jego oczy ustawiły się dziwnie przypominając zeza, co oczywiście nie uszło uwadze fanek, które zaczęły piszczeć jeszcze głośniej.

– Pierwszy i ostatni – odpowiedział blondas i z gracją oraz zwinnością kota uniknął trafienia obiadem jednej z brunetek, która widocznie w pewnym momencie wygięła się zbyt mocno. – Musimy uruchomić nasze stare kontakty, nie damy rady odnaleźć ich we dwójkę nawet z moimi zdolnościami. Wróćmy do bazy.

Hindus i blondas odwrócili się i powolnym, lecz pewnym krokiem ruszyli w stronę cywilizacji. Odchodzili w blasku księżyca, w chwale niczym superbohaterowie, którzy po raz kolejny uratowali świat. Z oddali słychać było, słabnące już, krzyki nastolatek:

– Jeffster! Jeffster! – unosiło się w powietrzu.

***

– Kocham sławę – Lester, bo tak na imię miał hindus oglądał filmik, który ukradkiem nagrał na plaży – Jeff, spójrz jakie bonie!
– Daj mi spokój – blondas był poważny, miał do zrealizowania cel i wiedział, że nie może zawieść. – Lepiej byś mi pomógł. Na oglądanie piersi i odbieranie cnót przyjdzie pora, gdy odnajdziemy Chucka.
– Nie masz racji, mój przyjacielu – spojrzał Jeffowi bardzo głęboko w oczy, żeby podkreślić swą życiową sentencję. – Każdy facet powinien mieć zawsze czas na zachwycanie się cyckami, niezależnie od pory dnia oraz sytuacji w jakiej się znajduję. Zapamiętaj to.
– I to czyni nas słabymi. Jedynie, gdy powstrzymamy grasujące w nas pierwotne instynkty, będziemy prawdziwie wolni i silni.

Lester z powagą patrzył na przyjaciela. Tęsknił za starym, zawsze gotowym na zabawę Jeffem. Mimo sławy, tęsknił za wspólnymi wypadami do klubów i porankami w śmietnikach. Jednak jego inteligencja i umiejętności szpiegowczych doprowadziły ich na sam szczyt, przez co jest mu dozgonnie wdzięczny.

– Wolni i silni w tym świecie? Przecież wiesz, że to niemożliwe. Dlatego zawsze na pocieszenie i zapomnienie zostaje seks, wódka i narkotyki.
– Dokończymy tą rozmowę kiedy indziej. Mam kontakt z Fernando.

Pucołowaty pracownik Buy More szczerzył zęby w szerokim uśmiechu. Ekran monitora nie obejmował go całego, więc Barnes doradził mu oddalenie się od kamerki internetowej. W końcu mogli zobaczyć jego całą twarz umorusaną w czekoladzie.

– Cześć chłopaki. Jeden z moich przydupasów widział jak Sara i jakiś gość prowadzą ogłuszonego Chucka do budynku. Przystojny i dobrze zbudowany, ogier jak Shaw. Myślimy, że jest w jakimś spisku z Sarą, pewnie chcą go zabić, albo potorturować, ewentualnie jakiś trójkącik..
– Przestań – Lester był wyraźnie z niecierpliwiony. – Gdzie jest ten budynek?
– Przesyłam wam współrzędne.
– Świetna robota, Fernando. W końcu mam czas na cycki! – Lester biegał w kółko po dawnej bazie Chucka jak szalony. – Cycki, cyckać cycki!
– Jeszcze nie. Musimy pojechać tam z Ellie, Alex i Devonem. Sami nie dadzą rady – Jeff zachowywał trzeźwy umysł, choć ciężko było mu patrzeć, jak łzy szczęścia jego przyjaciela zamieniają się w łzy rozpaczy, smutku i nostalgii.

***

– Jeszcze raz przepraszam za to uderzenie w głowę – Tony uśmiechał się dziarsko – Nie wiedziałem, że jednak będziesz z nami współpracował, zwłaszcza po tej scenie.
– Nie ma sprawy – Chuck wyciągnął dłoń. – Ja też przepraszam.

Gdy Tony miał wykonać ten sam gest do pokoju wbiegła Ashley.

– Chuck mamy problem. Z samochodu przed budynkiem właśnie wyszedł Jeff z Lesterem, chcą wejść, ale ochrona ich zatrzymuje.
– Zajmę się tym. Czuję, że Ellie kazała im nas śledzić, ale wydaje mi się, że powinni być teraz w trasie koncertowej.

***

Gdy zszedł na dół nie tylko Jeffster kłócił się z ochroniarzami. Była tam wcześniej wspomniana siostra oraz jej mąż.

– Przepuście ich – powiedział Chuck do ochroniarzy.

Ellie ze łzami w oczach rzuciła mu się na ramiona.

– Tęskniłam.. Minęło półtora roku..
– Co wy tutaj robicie? – powiedział obojętnym głosem, lecz w głębi serca chciałby z nimi długo porozmawiać, aczkolwiek nie mógł narażać przyszłej misji na niepowodzenie.

Nagle do budynku weszła Alex. Wzruszenie ścisnęło Chucka za gardło, do oczu napłynęły łzy.

– Musimy porozmawiać – powiedziała.

Ciąg dalszy nastąpi…

Od siebie chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom oraz userom wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku. Spełnienia marzeń, zrealizowania postawionych sobie celów i wspaniałej zabawy sylwestrowej przede wszystkim. Co do spełniania marzeń mam takie jedno małe: informacja o Chuckowym filmie, bądź szóstym sezonie. Czy się spełni, zobaczymy, ale jeszcze raz wszystkiego najlepszego!

Komentarze (24)

  1. Ania210 napisał:

    Zaczęłam pisać fanfic o Chucku i Sarah, ale wyszły mi z tego straszne bzdury.

    • PanCartoon napisał:

      Ale miło, że zaczęłaś 😉 Jak coś to pisz do mnie, nie jestem jakimś tam mistrzem, ale doświadczenie, choć małe to jest 😀 Mogę coś doradzić, pomóc, ocenić. Służę pomocą 😉

  2. justyna007 napisał:

    Fajna część… Moim zdaniem fajnie, że przeszedłeś z Chucka, Sary, Ashley itp. do dwóch krejzoli i rodziny Chucka ;). A wracając do twoich życzeń na końcu tekstu również życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku i udanej zabawy Sylwestrowej :). Również chciałabym, żeby to twoje małe życzenie się spełniło ;).

  3. jurekNH napisał:

    Jeżeli ktoś ma konto na Tweeterze to może dać cynk Iwonce, że na chucktv.pl „leci” dalszy ciąg „Chucka” ;)Ciekawe co agent Walker na to ? Widziałem, że odpowiada też po polsku więc nie ma problemu z językiem. Przy okazji zachęcam do obejrzenia najbardziej uroczej psychopatki w historii telewizji w siódmym, najlepszym sezonie „Dextera”. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i szóstego sezonu ! :)

  4. Basia napisał:

    Kiedy możemy spodziewać się kolejnej części fanfika

  5. Łukasz napisał:

    Pomysłowe przejście :)Z niecierpliwoscia czekam na ciag dalszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *