Chuck and Sarah – neverending story?! – część jedenasta

Witam ponownie po blisko miesięcznej przerwie. Bardzo przepraszam za opóźnienie, ale miałem sporo problemów natury osobistej, na dodatek zaliczenia i sesja na studiach, ale wracam. Mam nadzieję, że jeszcze o mnie nie zapomnieliście i nie będziecie zawiedzeni tym rozdziałem! Zapraszam gorąco do lektury w rozwinięciu!

 

 

neverending_story

 

Chuck kontra Uczucia

– A więc to tak? – Alex była zdruzgotana. Na jej twarzy na przemian malowały się złość i smutek, a czasami oba te uczucia na raz. – Morgan poświęcił się, żebyś mógł żyć? Żeby cię ratować?
– Alex… Ja… Ja.. nie mogłem nic zrobić – do Chucka, który dzięki Shawowi i Sarze choć na chwilkę zapomniał o śmierci Morgana, powróciły negatywne emocje. – Przepraszam… Obiecuję, że go pomszczę!
– Dlaczego?! Dlaczego wszyscy poświęcają się dla ochrony twojego życia?! Dlaczego zawsze jesteś taki bezradny?! – zdzieliła go w twarz.

Chuckowi lekko odchyliła się głowa po uderzeniu, lecz nie odpowiedział niczym. Wiedział, że żona jego przyjaciela miała rację. Był bezradny gdy umierał Bryce oraz jego ojciec. To przez niego Sara wgrała Intersekta. Stawał się coraz bardziej roztrzęsiony i załamany. Na przemian widział obrazy tamtych wydarzeń i śmierci swojego przyjaciela. Zamknął oczy, z których zaczęły płynąć łzy. Nie zobaczy szybkiego doskoku Alex będącej w amoku. Okładała go pięściami na tyle, na ile pozwalały jej siły. Nie bronił się, nie chciał.

Do pokoju, w którym przed chwilą było tylko ich dwoje szybko wbiegł Casey. Odciągnął ją szybko, przytulił do siebie i zaczął delikatnie gładzić po włosach.

– Wystarczy Alex. Już wystarczy. To nie wróci mu życia – powiedział uspakajającym głosem.
– Ale..
– Morgan nie chciał, żebyś obwiniała Chucka.

Alex spojrzała na ojca, wtuliła się w jego klatkę piersiową i rozpłakała głośno. Casey płakał razem z nią. Do pomieszczenia weszła Sara. Zobaczywszy krwawiącego Chucka na podłodze wykrzyczała:

– Co tu się do cholery stało?!
– Nieważne. Pomóż Chuckowi. Ja zajmę się Alex. – powiedział Casey, po czym wyszedł ze swoją córką.

Sara podeszła do męża i pomogła mu wstać. Bartowski cały się trząsł. Spojrzała na zapłakaną, poobijaną twarz oraz krwawiący nos i przytuliła go mocno.

– Co się stało? – powiedziała jeszcze razem, tym razem ciszej, łagodniej, szeptem.
– Wpadła w furię, gdy dowiedziała się prawdy o śmierci Morgana – spuścił wzrok. – Obwinia mnie o jego śmierć. Ma rację.
– Chuck, przecież nie mogłeś nic zrobić, wiesz o tym. Nie..
– Przestań – przerwał jej Chuck. – Nie chcę żebyś mnie pocieszała. Ani ty, ani ktokolwiek.

Sara lekko oddaliła się od niego, lecz nadal była na tyle blisko, aby położyć mu ręce na ramionach. Spojrzała głęboko w jego oczy.

– Wiem, że nie chcesz. Nie pocieszam cię, jedynie stwierdzam fakty. Nie mogłeś mu pomóc, gdy pierwszy raz został postrzelony – spuściła wzrok, z jej oczu zaczęły płynąć łzy. – To.. to moja wina.. To mnie powinni wszyscy obwiniać. Gdybyśmy nie byli razem w ich kryjówce, tylko walczyli na dworze, wszystko potoczyłoby się inaczej. Znów byłam za słaba, miałam cię ochraniać, a przeze mnie zginął twój najlepszy przyjaciel… Przepraszam Chuck, tak bardzo mi przykro.

Sara rozpłakała się na dobre, puściła ramiona swojego męża i powoli wychodziła z pokoju. Chuck złapał ją za rękę i gwałtownym ruchem przyciągnął do siebie. Kciukiem drugiej zaczął delikatnie muskać jej policzek. Uśmiechali się i patrzyli głęboko w oczy. Chuck czuł piękny, lawendowy zapach jej perfum, momentalnie zapomniał o swoich problemach. Liczyła się Sara i tylko ona. Jej bliskość dawała mu poczucie bezpieczeństwa i nadzieję, że wszystko się ułoży. Ich usta zaczęły powoli przybliżać się do siebie, zamknęli oczy i czekali na tę magiczną chwilę. Nie doczekali się.
Drzwi otworzyły się, do pokoju weszła Ashley. Małżeństwo zaskoczone momentalnie odskoczyło, jakby to matka przyłapała ich na pocałunku.

– Ja… przepraszam – powiedziała wyraźnie smutna Ashley. – Nie chciałam przeszkodzić.
– Nic się nie stało – Chuck starał ukryć się swoją złość. – Chciałaś coś?
– Shaw was wzywa, musimy porozmawiać.

***

W pokoju czekał już na nich były agent kręgu i Tony. Ten ostatni zwrócił się do Chucka:

– Musimy zmienić bazę, nie mamy pewności czy agenci wroga nie śledzili twojej wesołej rodzinki.
– Nie takiej wesołej – Chuck poprawił szczękę, mając w pamięci ciosy zadane przez Alex – Zabieramy ich ze sobą ma się rozumieć?
– Nie sądzę – odezwał się Tony.

Chuck spojrzał na niego przenikliwym wzrokiem. Nadal nie potrafił rozpracować agenta Shawa, który potrafił momentalnie zmienić swoje usposobienie. Bartowski próbował wywołać przebłysk, lecz nic się nie działo. Ta sytuacja wywołała niepokój u Chucka, ponieważ w Intersekcie znajdował dane na temat każdego napotkanego agenta.

– Nie ty tu rządzisz – warknął Chuck. – Nie pozwolę, aby komukolwiek z mojej rodziny stała się krzywda. Shaw?
Daniel chciał odpowiedzieć, lecz Tony kolejny raz nie pozwolił dojść mu do słowa.

– Sądzę, że Scari nadal jest w szoku po tym jak zaakceptowałeś propozycję współpracy i nie jest zdolny do racjonalnego myślenia. Jeśli nie chcemy narażać misji musimy przenieść ich do innej bazy – Tony przerwał na chwilę i zmierzył wzrokiem Bartowskiego, który otworzył usta w odpowiedzi, lecz agent Shawa specjalnie się tym nie przejął. – Jeszcze nie skończyłem. Po pierwsze twoja chęć ratowania bliskich może przekreślić szansę powodzenia misji. Po drugie: patrząc na twoją twarz nie każdy jest zwolennikiem przebywania w twojej obecności. Po trzecie: nie wiem jak ci dwaj kretyni nas wyśledzili, a tym bardziej jakim cudem zdobyli taką popularność na świecie, ale to oni są głównym problemem. Przemieszczanie się z nimi może nas zdekonspirować. Choć na dobrą sprawę nie są twoją rodziną, a wspominałeś o swoich więzach, więc równie dobrze można sprezentować im kulkę w łeb za odkrycie siedziby naszej firmy – Tony uśmiechnął się złowieszczo, odblokował swój pistolet i powolnym krokiem zmierzał w kierunku wyjścia.

Chuck widząc to momentalnie uruchomił przebłysk i zastawił drogę agentowi Shawa.

– Jeszcze jeden krok, a odwdzięczę się za uderzenie na plaży – powiedział spokojnie.
– Wyluzuj – Tony schował broń do kabury. – Tylko sprawdzałem, czy zależy ci na tych dwóch idiotach.
– Wystarczyło zapytać – Chuck odsapnął. Właśnie dowiedział się pierwszej rzeczy o Tonym: współpraca nie będzie łatwa. – A teraz chciałbym pogadać z Shawem na osobności.

***

W pokoju, w którym umieszczone Ellie, Devon, Alex i Jeffster panowała ponura atmosfera. Siostra Chucka była wściekła na przyjaciółkę za jej niekontrolowany wybuch. Devon starał się uspokoić żonę, lecz jego próby spełzły na niczym. Alex była już odrobinę spokojniejsza i żałowała wcześniejszego zachowania, ale nie dała tego po sobie poznać. Lester był chyba najbardziej przygnębiony z całej czwórki.

– Ehh, znowu wpakowaliśmy się w szpiegowską kabałę – zaczął hindusko podobny piosenkarz – A mogłem spokojnie oglądać cycki. Jeff to twoja wina, po co tu przyjeżdżaliśmy?
– Zamknij się, Lester – Barnes był poważny. – Musimy ich teraz wspierać, zwłaszcza że znamy już prawdę o śmierci Morgana.
– Poświęcił się dla Chucka. Prawdziwy bohater i przyjaciel. Podejrzewaliśmy tę ewentualność, więc jakoś mnie to specjalnie nie zaskoczyło – powiedział głosem pełnym tryumfu i podziwu dla swojej inteligencji. Po czym spojrzał na Alex i uświadomił sobie, że jego ostatnia wypowiedź była niezbyt fortunna.

Poderwał się z krzesła i zaczął szybko biec w stronę wyjścia. Tam jednak już stał Tony i zdzielił Patela prosto w nos, co poskutkowało szybkim nokautem. Lester, trzymając się za twarz, wił się po podłodze z bólu. Alex uśmiechnęła się lekko na ten widok, a reszta pytającym wzrokiem spojrzała na Chucka, który stał za oprawcą wokalisty Jeffster.

– Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać – Tony był w wybornym humorze – A teraz wesoła gromadko pakujcie się. Nasi agenci przetransportują was w bezpieczne miejsce.
– Chuck, co zamierzasz zrobić? – zapytała Ellie.
– Obiecałem Morganowi, że zniszczę Iluminatów i go pomszczę. Tym razem nie zawiodę.

***

Chuck w związku z przenosinami do innej bazy pakował potrzebny sprzęt. Kilka pistoletów na strzałki usypiające, kamizelkę kuloodporną, panel ojca. Spojrzał na TRP kaliber. 45 ACP. Nie był może idealnie wyważonym pistoletem, lecz jemu to nie przeszkadzało. Miał Intersekta. Przypomniał sobie, gdy pięć lat temu pierwszy raz, jak mu się wydawało, zabił człowieka. Nie spodziewał się, że dziś będzie z nim współpracował. Uśmiechnął się złowieszczo i schował broń za plecami, tak by nie widziała Sara. Wiedział, że wszyscy oprawcy Morgana zginą. A dla szefa Iluminatów przygotowany miał specjalny program artystyczny. Usłyszał pukanie do drzwi.

– Wejść!

Do pomieszczenia weszła Ashley.

– Przepraszam, że wam wcześniej przeszkodziłam – nagle barwa jej głosu stała się wyraźnie smutniejsza – Udało ci się. Sara odzyskała pamięć, uratowałeś ją. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, żebyście byli razem…
– Ashley…
– Dopadniemy Iluminatów razem – złapała Bartowskiego za rękę – Zawsze będę cię kochać, Chuck… – zamknęła oczy i pocałowała go w usta. Po chwili bez słowa opuściła pokój, zostawiając byłego chłopaka samego.
– Ashley… – powtórzył jeszcze raz ze łzami w oczach.

***

Osiem dni później

Stephen z Hartleyem mieli skute ręce. Do pomieszczenia, w którym byli przetrzymywani wszedł Brown.

– Intersekt 3.0 ukończony tak szybko? Nie doceniłem was panowie, brawo, brawo. – generał zaczął szyderczo klaskać.
– Skonstruowany tak jak chciałeś – zaczął Stephen. – Jednak jest jeden problem w przystosowaniu się do niego. Jeśli nie chcesz, żeby trwało to tak długo jak u Chucka potrzebujesz kogoś kto miał zawirusowaną trójkę. Z mojej wiedzy wynika, że tylko Sara i…
– Grimes? – przerwał mu Brown – Spokojnie, przyjacielu. Zadbałem o wszystko. – zwrócił się do podwładnych. – Wprowadzić go!

Kilka minut później to pomieszczenia wszedł niewysoki brodacz. Miał na sobie kilka opatrunków. Na jego twarzy malował się duży grymas bólu. Posadzili go na krześle. Brown uśmiechnął się i wziął do ręki przeciwsłoneczne okulary, które po chwili włożył Morganowi na nos.

– Czas na spotkanie z przeznaczeniem, panie Grimes.

Ciąg dalszy nastąpi…

Komentarze (23)

  1. justyna007 napisał:

    Szkoda, że tak długo trzeba było czekac, ale warto było. Bardzo fajna częśc jak z resztą wiele innych, ale po prostu lubię czytac to, co ci się w głowie wykluje. Gratuluję :)

  2. krystioo napisał:

    No i o to chodziło oby tak dalej,ciekawe kto będzie z Chuckiem.

  3. doris napisał:

    Czytając pierwszą część, spodziewałam się, że czegoś dużo gorszego, ale teraz z niecierpliwością czekam na kolejne części, gratuluję naprawdę niezłego materiału;)

  4. jurekNH napisał:

    http://www.youtube.com/watch?v=1fZWccXaEtI&NR=1
    http://lukestambouliah.com/photographer/celebrity_yvonne_01.html Takie dwa ciekawe linki :)
    Pytanie: Autor ma jakiś ogólny zarys tego, jak się potoczy akcja, czy idzie „na żywioł” ? Tak czy inaczej: jest super !

  5. Owieczka napisał:

    No i elegancja, śmigaj z kolejną częścią 😛

  6. Bubster23 napisał:

    Mnie ciekawi czy Chuck będzie ojcem :d

  7. Bubster23 napisał:

    Już bym wolał Big Mike z intersektem robiacego szpagat:dd

  8. FankaChucka napisał:

    PanCartoon , kiedy czytałam pierwszą część ‚Neverending story’ , myślałam, że kolejne dziecko próbuje wskrzesić ‚Chucka’. Jednak myliłam się. Jest to naprawdę cudowna opowieść, wcale nie tandetna. Naprawdę, nie mogę się od niej oderwać. Zaglądam tutaj każdego dnia, sprawdzając czy jest może kolejna część. Wprost pokochałam to dzieło, ale nic nie może się równać z ideałem tego nieziemskiego serialu. W kazdym razie, ‚Neverending’ jest naprawdę ekstra. Nie moge się doczekać, i naprawdę, zabije Cię, jeśli ją zakończysz ! 😀 Niech to naprawdę będzie nigdy nie kończąca się historia!

    • PanCartoon napisał:

      Dziecko, obrażam się za to 😛 Ale dziękuję, dziękuję. Jak do tej pory spotkałem się z tylko jednym negatywnym komentarzem, co dla mnie naprawdę wiele znaczy :) Co do Neverending story i genezy tej nazwy – po prostu nie miałem pomysłu na tytuł i tak palnąłem. Jednakże zakończenie zbliża się wielkimi krokami, więc proszę nie zabijaj.

      • FankaChucka napisał:

        Nie obrażaj się, ale wiesz, skąd moge wiedzieć ile masz lat xd Ale jeśli nazwa została wymyślona na szybko, to naprawdę gratuluję ^^ I cóż, może kiedyś doczekamy się ekranizacji tego, co napisałeś ? ;d

  9. daw2uto napisał:

    kiedy następna część ? ;p

    • PanCartoon napisał:

      Miała być wczoraj, nie ma jej dzisiaj, a to dlatego, że wyszły pewne komplikacje niestety tym razem niezależne ode mnie. Myślę, że do niedzieli pojawi się nowa część, ale kilka razy już tak obiecywałem, więc z góry przepraszam, jeśli tak nie będzie.

  10. daw2uto napisał:

    luz blus ;p czekam z niecierpliwością 😀

  11. Bubster23 napisał:

    Ty mowisz o zakonczeniu tego sezonu? czy pisaniu juz o historii chucka?

    • PanCartoon napisał:

      Nie będzie następnego sezonu, szczerze mówiąc nie mam pomysłu na następnych złych bez powielania wielu schematów, więc niedługo koniec. Ofc to zależy od częstotliwości wydawania części, bo gdybym miał czas to sądzę, że wraz z rocznicą zakończenia Chucka byłby koniec mojego opowiadania, a tak jeszcze się ciągnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *