Chuck and Sarah – neverending story?! Część szósta

Miała być jedna część tygodniowo, ale co mi tam! Zapraszam do czytania szóstego już odcinka w rozwinięciu!

 

 

 

 

 

Chuck kontra Śmierć

 

– Chuck, stój! – krzyczała Sarah.

Nie słyszał, jedyne co się teraz liczyło to jego przyjaciel. Po wybiegnięciu ze środka kryjówki zobaczył go leżącego przy służącym za zasłonę samochodzie. Krzyżowy ogień prowadzony przez Sarę znacznie ułatwił mu drogę do przyjaciela. Pierwszy jednak był Casey, który trzymał Morgana i płakał.

– Morgan, nie możesz mi tego zrobić. Nie możesz zrobić tego Alex – powtarzał. Chuck pierwszy raz widział pułkownika w takim stanie.
– John… ja.. przepraszam… że cię nie posłuchałem… – rozmowa przychodziła Grimesowi z coraz większym trudem. Z rany, którą próbował tamować porucznik nadal uchodziło dużo krwi, za dużo. – Tato… Pomóż Chuckowi, teraz on jest najważniejszy. Nie.. nie obwiniaj go…
– Morgan… – Caseya nie było stać na nic więcej. Płakał jak dziecko. Oprzytomniał, gdy Chuck zjawił się koło swojego przyjaciela.
– Użyj Intersekta! On nie może umrzeć! – krzyczał.
Przebłysk. Chuck skrupulatnie przebadał Morgana.
– Casey… Nic nie mogę zrobić. To jakiś nowy rodzaj pocisku, który przebił nawet kamizelkę kuloodporną. Później trafił w płuco i tętnice… – Chuck starał się racjonalnie wyjaśnić Caseyowi sytuację, w której był Morgan.
– Do cholery! Jesteś Intersektem, musisz mieć coś w zanadrzu! Niedawno mówiłeś coś o prawdziwej mocy nowego komputera! Użyj tego! – Casey nie dawał za wygraną.
– John, operacja musiałaby być wykonana tu i teraz. Nie mam narzędzi, a nie możemy zadzwonić po karatekę w środku strzelaniny!
– Więc zabiję ich wszystkich, żebyś mógł mu operować!
– Nie damy rady! Iluminaci zwiększają swoją przewagę, co chwilę ginie twój agent. Ja… – Chuck był kompletnie zrezygnowany – … nie potrafię mu pomóc.
– A ta nowa moc?! – Casey złapał mocno Chucka za ramię. Bartowski spuścił głowę i pokiwał przecząco.
Casey złapał za broń i nie zastanawiając się przyłożył lufę do skroni przyjacielowi Morgana.
– Jeśli mu nie pomożesz to przyrzekam, że cię zabiję – pułkownik był zdesperowany. Chuck z przerażeniem spojrzał na swojego niegdysiejszego opiekuna. Chciał coś powiedzieć, ale niespodziewanie do rozmowy wtrącił się Grimes.
– John.. To koniec.. Nawet Chuck nie pomoże…
– Morgan, spokojnie, oddychaj. Wszystko się ułoży. – Bartowski próbował uspokoić swojego przyjaciela.
– Odłóż broń – Morgan nie dawał za wygraną, pułkownik posłuchał zięcia, który zwrócił się do Chucka – Przed śmiercią… muszę ci coś powiedzieć..
– Masz syna i Alex, nie umrzesz – nawet Chuck nie wierzył w to co mówi.
– Nie przerywaj… Po pierwsze: możesz wziąć moje kolekcjonerskie figurki Star Wars – Morgan uśmiechnął się, złapał Bartowskiego za rękę. – Wiem, że byłeś rozkojarzony tą cała sytuacją z Ashley, ucieczką przed CIA… Ale przegapiłeś jeden, bardzo istotny szczegół… Może nie jestem taki głupi na jakiego wyglądam ..– przyjaciel Chucka zakaszlał krwią – Muszę się śpieszyć… Nie wiem co czujesz do Ash, ale wygląda na to, że Sarah przypomniała sobie o wszystkim.. Wiedziała o panelu twojego ojca, to jak do ciebie mówiła przed chwilą w więzieniu… To nie była ta sama Walker sprzed trzech lat.. Ona pamięta… To była stara Sarah… Twoja Sarah… – Morgan z trudem łapał powietrze.
– Morgan… – Chuck uświadomił sobie, że jego przyjaciel ma rację, jednak nie chciał kontynuować tego tematu. Zwrócił się do pułkownika. – Musimy go przenieść w jakieś bezpieczniejsze miejsce.
– Nie.. Musicie uciekać… – pod Morganem utworzyła się dużych rozmiarów kałuża krwi – Jest ich coraz więcej… Chuck?
– Tak, przyjacielu?
– Nie wiem, co czujesz do Ash, co czujesz do Sary, ale… moim zdaniem, Ty i Walker byliście idealną parą… Obiecaj, że spróbujesz znowu… – Brodacz ostatkiem sił wstał na nogi i złapał za broń. – John.. Chuck… Obiecajcie mi, że zajmiecie się moim synem i Alex… Obiecajcie, że pokonacie tych drani… Musicie uciekać .. – Morgan przez łzy uśmiechnął się do swoich przyjaciół – Po raz ostatni… Jupikajej madafaka!
– Nieeee! – krzyknęli jednocześnie Chuck i Casey, którzy nie zdołali powstrzymać małego Brodacza.

Grimes zaczął biec w kierunku największego skupiska Iluminatów, posyłając im serię z AK. Po chwili szoku wrodzy agenci zaczęli strzelać w kierunku Morgana. Grimes bezwładnie upadł na ziemię, nie czuł już bólu. Przed jego oczami pojawił się obraz Alex i małego Chucka.

– Kocham was, żegnajcie..

Casey z Barowski byli bezsilni. Patrzyli na śmierć przyjaciela, który poświęcił za nich życie.

– Chuck! Musimy uciekać, szybko!
– Ash, co ty tu robisz?!
– Nieważne – złapała go za rękę. – Pośpiesz się! – Ashley co chwila strzelała w kierunku Iluminatów, próbując zapewnić choć chwilę wytchnienia.
– Nie zostawię Morgana i Johna! – Chuck patrzył tępym wzrokiem w kierunku zwłok swojego przyjaciela.
– On nie żyje! A jeśli się stąd szybko nie wyniesiemy podzielimy jego los!
– Chuck, ona ma rację – powiedziała Sarah, która właśnie przybiegła i wzięła pod ramię Caseya. – Uciekaj z nimi, ja zajmę się Johnem.
– Sarah… – nie zdążył dokończyć. Walker z pułkownikiem biegli już w przeciwnym kierunku.

***

Ashley, Tony i Bartowski zmierzali samochodem do kwatery głównej. Agentka Francis złapała Chucka za rękę.

– Tak mi przykro…
– Morgan, obiecuję… – Ash patrzyła teraz w oczy przepełnione nienawiścią. Nie sądziła, że kiedykolwiek zobaczy je u niego.
– Chuck, mój szef chce się z tobą spotkać – próbowała nawiązać jakąkolwiek rozmowę.
– Pomszczę cię.. – powtarzał.

***

– Brakuje nam tylko jednego elementu układanki.
– Mówisz o nim, prawda?
– Tak, niedługo wcielimy nasz plan w życie – na twarzy naukowca pojawił się złowieszczy uśmiech.
– Musimy się przygotować, to nie będzie takie proste.
– Wiem, jednak jeśli nam się uda to wtedy…
– Nasi agenci sprowadzą go jutro – powiedział spokojnie generał Brown.

***

Colt i Smith zapukali do drzwi małej chatki gdzieś na odludziu Norwegii.
– Stephen J. Bartowski? Naprawdę ciężko było pana odnaleźć.

Ciąg dalszy nastąpi…

Zapraszam do dyskusji!

 

Komentarze (21)

  1. Husarz19 napisał:

    Ogólnie świetne ale dlaczego zabiłeś Morgana z tym jestem absolutnie na nie. :(

  2. Łukasz napisał:

    obstawił bym w sts-ie ze morgan jakos przezyje :)

  3. zajebiste jak zwykle ale troche mi sie nie podoba to ze zabiles Morgana

  4. PanCartoon napisał:

    Tak myślałem po komentarzach, że spotka się to z niezbyt dobrym przyjęciem 😉

  5. krystioo napisał:

    Stephen J. Bartowski NO NO robi się coraz ciekawiej. Ale jednak jakoś dziwnie czuje się bez Morgana.

  6. Nacislawa napisał:

    Morgan da radę, na 100% 😉

  7. Przecież Stephen J. Bartowski zmarł w 3 sezonie ;o

    • może tak może nie jako orion musiał znikać wielokrotnie :)jak widać żyje a co do morgana no coż nie może być tylko kolorowo .. zobaczymy co dalej

    • Przecież Bryce zginął w 1×01, przecież Shaw zginął w 3×13 :{ Wszystko zależy od Mr. Cartoon.

      • PanCartoon napisał:

        Wolę PanCartoon 😀 😉 Tak jak powiedział przedmówca (czyni?) Orion musiał umierać wiele razy, wymigał się nawet z wybuchu helikoptera, więc, choć nie wiemy czy wtedy był to już ojciec Chucka. Co do Morgana, pożyjemy zobaczymy.

  8. Bubster23 napisał:

    Tak jak pisałem przy 5 odcinku domyślalem sie ze morgan zginie domyślajac sie dalej zginie caessy. i moze na samym końcu zginie sahra i chuck będzie z ashley…

  9. Nike2130 napisał:

    Morgan bedzie żył tak jak Stephen J. Bartowski króty zostałó zabity w 3 sezonie^^

  10. jurekNH napisał:

    Morgan żyje ! Nie zabija się postaci pozytywnej, która występuje od początku ! No chyba, że aktor podpadnie scenarzyście albo producentowi

  11. wiesiak napisał:

    Mogę sobie rękę uciąć, że Morgan przeżyje to bo go odratują jakieś laboratoryjne świry 😀 Podoba mi się pomysł z Stephenem :) A Chuck posłucha zapewne swojego przyjaciela i zostanie z Sarah, chociaż nie wiem czy ona tego będzie chcieć. Ale zobaczymy, świetne opowiadanie 😀

  12. Świetnie się czyta wszystkie części, ale nie dawno co zginęła Pani Generał, jak tak dalej pójdzie to Iluminaci wygrają. 😛 Pomysł ze Stephenem jak najbardziej udany. Zawsze miałem nadzieję, że zdąży wrócić w serialu, ale no niestety. Powodzenia w tworzeniu dalszych losów. |:-D

  13. Skoro Stephen wrócił,to Morgan też powienien „wrócić do żywych” ;P. Bez niego to już nie będzie to ;(.

  14. Krzysiu napisał:

    Każdy kto oglądał Chucka wie, że Chuck i Casey oddaliby życie, aby tylko ocalić umierającego Morgana (a tutaj Chuck nawet nie próbuje pomóc i od razu się poddaje, dając mu się poświęcić WTF?!) Trochę spaliłeś opowiadanie tym. Jak przez poprzednie 5 części było zajebiście to teraz chęć czytania opadła. To tak jakby zabić Chucka w pierwszym odcinku. Ale widzę, że piszesz bardzo dobrze i jakoś z tego wybrniesz.

    • PanCartoon napisał:

      Przyznam, że to poświęcenie być może jest na wyrost (pod względem odniesionych ran przez Morgana), ale po prostu nie widzę w tej sytuacji jakiejkolwiek możliwości ratowania Morgana. Przy tak poważnych obrażeniach potrzebna jest natychmiastowa akcja, a czym Chuck miał operować, gołymi rękoma? A wyobrażasz sobie wezwanie karetki w takiej sytuacji, bo ja nie za bardzo ;p To, że nie daliby mu się poświęcić, hmm sporna kwestia zależąca moim zdaniem od sytuacji vide tygrys w 3. sezonie czy wysłanie Morgana do Vivian w 4., na wyrost wtedy było strzelanie na ślepo przez Caseya 😉 Moim zdaniem uszanowali ostatnią wolę przyjaciela, który widząc rosnącą przewagę Iluminatów chciał umożliwić im ucieczkę.

      Aha, i nie mówię, że moja koncepcja jest jedyna, słuszna i tak musi być, a jak się nie podoba to nie czytajcie ;)Wręcz przeciwnie miło mi, że komentujecie. W tym momencie chodzi mi tylko o nawiązanie dyskusji. Tym opowiadaniem chciałem właśnie do takowej zaprosić, a przecież wiadomo, że każdy może mieć i powinien swoje zdanie. No i oczywiście oprócz pochwał przydają się głosy konstruktywnej krytyki, za którą dziękuję Ufff, się napisałem 😉

  15. justyna007 napisał:

    No świetna kolejna część..Szkoda Morgana :(..Chociaż mówisz pożyjemy zobaczymy no może być ciekawie..Pojawia się Orion no no 😉 Gratulacje :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *