Dobranoc Chuck

Sami doskonale wiecie, jak specyficznym serialem jest Chuck. Tworzony dla ścisłej publiki, wiecznie operujący niewielkim budżetem, drżał o swoją przyszłość z każdym odcinkiem. Można to stacji wybaczyć – teoretycznie nie było dla niej istotne, za jaki uważają go fani; najważniejsze były wyniki oglądalności. A jednak byliśmy w stanie obserwować Chucka przez kawał czasu – pięć lat, w czasie których scenariusz naszego własnego życia zmieniał się nie jeden raz. Co można powiedzieć o życiu Chucka?

Sezon piąty

Sama zapowiedź piątej odsłony perypetii naszego ulubionego Teamu Bartowski przyniosła wiele radości, szampan polał się pewnie w niejednym domu, a wrzawa wśród fanów nie miała końca. Euforia i hurraoptymizm panował do samego wznowienia serialu – wtedy zaczęto myśleć, czy nie będziemy świadkami tendencji spadkowej, jaką nasze show zanotowało niewątpliwie w czwartym sezonie. Nie mniej jednak, wszystkie spekulacje i teorie odsunięte na bok, kiedy 28 października 2011 roku zadebiutował piąty, finalny sezon Chucka. Wszyscy zastanawiali się, jak Morgan poradzi sobie z Intersektem na pokładzie, jak rozwinie się wątek naszej młodej pary, co drużyna Bartowskiego zrobi z głównym wówczas złym – Deckerem. Na dokładkę dostaliśmy gościnnie znanego skądinąd Marka Hamilla. Łącząc to wszystko – uzyskaliśmy naprawdę dobry epizod, dający nadzieję na udane zwieńczenie historii (nie)zwykłego nerda z Buy More. Tydzień później kontynuowano wątek naszego Brodatego Bandyty i tutaj już miała miejsce kontrowersja – dla jednych było to istne przywrócenie wartości, dzięki którym Chuck był tak przez nas czczony, inni uważali, że niezwykle irytujący Morgan zepsuł cały odcinek. Trzeci rozwiał nasze problemy – Grimes stał się nieco mniej istotnym elementem, natomiast na pole bitwy wprowadzono nową postać – Gertrude, która zamieszała w głowie naszemu Johnowi. Warto nadmienić również, że to jeden z nielicznych odcinków, w którym Chuck zmierzył się face-to-face z Morganem, używając pięści, a nie padów. Całkowite wykastrowanie intruza z Intersekta dało nam luźny, ale przezabawny epizod czwarty, na którym nasi bohaterowie spotkali się podczas zjazdu pracowników Buy More. Refleksje naszych bohaterów na temat ewentualnego życia poza-szpiegowskiego tylko się wzmocniły – ujrzeli oni świat ludzi, którzy w otaczających ich osobach nie widzą ewentualnych zagrożeń, a persony warte poznania. Dalej mieliśmy równie udaną, nagą i hakerską przygodę naszych bohaterów, zakończoną wyeliminowaniem Deckera, co było – moim zdaniem – niemałym zaskoczeniem.

 

  • Quox (redaktor): Ciężko w kilku słowach streścić, co dał mi Chuck i za co go cenię. Niewątpliwie cenię go za to, że był tak wciągający, iż obejrzenie ponownie wszystkich 5. sezonów zajęło mi niecały tydzień (nie zaniedbując innych obowiązków :P). Cenię go również za jeszcze głębsze wprowadzenie mnie w świat nerdów, Comic-Conów etc. Ale przede wszystkim cenię za to, jak pobudzał ludzi – jak doprowadził do tego, że fani walczyli o niego w USA oraz także, że dzięki niemu mogliśmy i my, tu w Polsce, stworzyć ekipę, która wspólnie przeżywała każdy nowy odcinek, nowe przygody ulubionych bohaterów.

 

Kiedy w naszych domach zaczął dominować zapach pieczonych pierników, chemikaliów potrzebnych do zrobienia naszych mieszkań na bóstwo oraz choinki, Chuck zaserwował nam wydanie świąteczne, które mogło niestety nieco zawieść. Mimo to, jak przystało na nasz ulubiony serial, dostaliśmy szokujące zakończenie wyraźnie sugerujące wydostanie się z więzienia Daniela Shawa. Pan, który klinem wszedł między naszą parę w sezonie trzecim, stał się gwiazdą siódmego epizodu, kiedy porywając Sarę chciał ukarać rodzinę Bartowskich. Na szczęście nasza zaradna dwójka wyszła z tego cało, pozbywając się Supermana z pewnością na długi czas. Rok 2011 zakończyliśmy z Chuck Versus the Baby, w którym mieliśmy okazję lepiej poznać agentkę Walker oraz jej matkę. Należy wymienić Tima DeKay’a w roli ex-opiekuna Sary – Rykera; zdaniem autora – najlepszy występ gościnny piątego sezonu. Dziewiąty odcinek to powolne zmierzanie ku końcowi – skupiał się on na związkach naszych postaci, dyskusjach na temat ewentualnego potomstwa, mnie osobiście zapadła w pamięci przezabawna scena zamawiania jedzenia przez Chucka, który chciał pokazać Caseyowi, jak w myślach swoich kobiet czytają ci doświadczeni. Trzy odcinki przed końcem twórcy stworzyli dla nas Chuck Versus the Bo, co nawiązuje do występującej tam Bo Derek, bohaterki retrospekcji Morgana. Kiedy już myślimy, że nic wielkiego nie może się zdarzyć – bum, Sarah wczytuje sobie Intersekta w sytuacji bez wyjścia. Lokomocyjny rozdział naszej historii przywołuje na myśl Chuck Versus the Honeymooners, ale tutaj bohaterowie muszą się zmagać z czymś więcej, niż tylko nudą w pociągu do nowego życia. Nasz nemesis nabiera kolejnych cech, przestaje być taki bezbarwny i nieciekawy. Końcowe minuty zdają się krzyczeć hej, jeszcze nie wszystko stracone, Chuck wciąż może mieć emocjonujący finał!, bo bez wątpienia scena wymazywania pamięci obecnej wówczas posiadaczce superkomputera była poruszająca i dramatyczna. Odpowiedzi na pytania, jakie krążyły mi po głowie, miały przynieść dwa następny odcinki wydawane jeden po drugim, w tym samym czasie. Rozumiem taką decyzję zupełnie – nie wiem, czy byłbym w stanie wytrzymać tydzień na rozwiązanie tego, co pojawiło się w 5×12.

Finał finałów

Myślę, że mało kto spodziewał się zgłębienia wątku straty pamięci – Fedak i Schwartz potrafili momentami zmieść problemy pod dywan, zupełnie je zminimalizować, rozwiązać w oka mgnieniu. Teraz jednak dostaliśmy dramatyzm godny ostatniego odcinka: kiedy nasza drużyna przygotowywała się do samobójczej misji odbicia Walker, ta – na własnych nogach – przyczłapała w opłakanym stanie do swojego domu. Tam natychmiast zadbała o nią rodzina – wszyscy starali się być delikatni i pomocni, sama Sarah sprawiała wrażenie nieco przyćmionej, co było uzasadnione z uwagi na wydarzenia przez jakie przeszła. Mężowska intuicja podpowiadała jednak Chuckowi, że z jego żoną coś jest nie tak – legendarny, relaksacyjny masaż, jak i rezygnacja z utartego okrycia stóp tylko utwierdziły go w tym przekonaniu. Na boku zaczęły się kształtować rozterki reszty bohaterów – Morgan stoczył z Caseyem dyskusję na temat tego, czy ów dotąd bezwzględny żołnierz przypadkiem nie zmiękł, natomiast Ellie i Devon otrzymali propozycję pracy w Chicago. Atak na siedzibę DARPA, który miał uwolnić świat od Intersekta wyjawił prawdziwe chęci wyczyszczonej Walker, w której koniec końców obudziły się ludzkie uczucia – nie była pewna, czy uwięziona trójka zasługuje na śmierć w pomieszczeniu superkomputera. Quinn zabezpieczył się jednak i własnoręcznie uruchomił bombę, która miała stanowić gwarant pozbycia się naszej dzielnej drużyny.

 

  • Szym (redaktor naczelny): Chuck, niepozorny serial bez żadnej promocji, którego pilot całkowitym zbiegiem okoliczności zagościł na moim dysku. Gdybym poszedł spać od razu po przegranej Urugwaju w finałach Mundialu w RPA pewnie nie wiedziałbym nic o nerdzie z sąsiedztwa, cudownym, poruszającym serialu, pełnym humoru, ale i dramatu. Nie zaznałbym emocji związanych z kolejnymi misjami, nie znalazł bym też strony ChuckTV.pl, której wiernie teraz służę. Jednak z woli Mocy zwróciłem tamtego wieczoru uwagę na Chucka, który całkowicie zawładnął moim wolnym czasem oraz wypełnił jakąś cząstkę mojego życia, a tym samym na stałe skradł mi cząstkę mego serca…

 

Team Bartowski wychodził jednak z nie takich opresji, dodatkowo okazało się, że Chuck w ostatnim momencie pozbawił Sarę okularów z Intersektem, o które tak zabiegał Nicholas. To wydarzenie i podstęp, jakiego dopuścił się nasz nerd tylko umocniło jego żonę w przekonaniu, iż to on jest tym złym, co popchnęło ją do porwania Ellie. Pani doktor jak zwykle popisała się pomyślunkiem: rozbiła samochód korzystając z momentu nieuwagi porywaczki, którą z kolei zabrał Chuck, chcący reanimować ich związek. Scena w wymarzonym domu z pewnością chwyciła za serce – Bartowski nie poddawał się mimo wyraźnych sygnałów, że po drugiej stronie nie ma już Sary Lisy Bartowski, jedynie wyszkolona morderczyni – Sarah Walker. Małżonkowie stoczyli walkę o okulary, podczas której wylądowali na parterze, gdzie znajdował się pamiętny napis Sarah+Chuck, który obudził wspomnienia i sprawił, że przez chwilę mogliśmy być przekonani, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wtedy jednak wkroczył Quinn, przerwał pozytywny tok myślenia Sary i korzystając z okazji zdradził swój prawdziwy cel oraz to, jak wykorzystał tę znakomitą agentkę. Kiedy chciał zabić naszą parę w ich wyśnionym mieszkaniu, Chuck przyjął na siebie kulę, lecącą w kierunku Sary. Samotny powrót do domu i zmagania Chucka z utraceniem małżonki to smutny czas, ale równolegle panią Bartowski odwiedza John Casey, dostarczając jej szpiegowski pamiętnik, będący dowodem na przebieg jej pięcioletniej misji. Prywatne wyznania uruchamiają wyrzuty sumienia, przez które Sarah pojawia się przed domem Chucka, by go przeprosić za wszystko, co z powodu oszustwa Quinna zostało mu przez nią wyrządzone i wtedy padają również niesamowicie ważne i bolesne słowa – „wierzę we wszystko co o o nas powiedziałeś, ale prawdą jest, że… nie czuję tego”.

 

  •  Miss Beckett (przyjaciel forum): Co mi dał Chuck… ten serial zmienił trochę w moim życiu, pewnie dlatego, że zaczęłam nim żyć.
    Przeżywałam z nim świetne jak i te trudne chwile, siedząc przed telewizorem czy komputerem czułam się jak członek rodziny.
    Serial zmusił mnie do zrezygnowania z życia na czas obejrzenia wszystkich odcinków, jakie wtedy były wyemitowane…
    ale czy żałuję? Na pewno nie, to była jedna z najlepszych rzeczy, jakie mnie kiedykolwiek spotkały, mimo złego nastroju,
    gdy włącza się byle który odcinek Chucka sprawia, że się on zmienia na lepszy. Czym mnie oczarował? – pewnie swoją osobowością,
    zawsze najbardziej mnie cieszyło, że pozostał sobą, chronił swoją rodzinę i zawsze kochał Sarę i myślę, że Morgan i Chuck to świetny przykład przyjaźni.
    Co mi jeszcze dał Chuck.. nowych znajomych, których poznałam dzięki forum.. i miejmy nadzieję, że mimo końca serialu czy forum te kontakty się nie urwą,
    zaczęłam trochę inaczej patrzeć na wiele spraw… Co jeszcze mi da ten serial? Zobaczymy.

 

Żyjąc w świecie, w którym pamięć ludzi nie jest kasowana, korzystając z możliwości naruszenia superkomputera w ich głowach, ciężko wywnioskować, co mógł pomyśleć sobie wtedy Chuck Bartowski. Dwa tygodnie później Sarah jest w środku swojej własnej vendetty, mającej na celu odpłacenie Quinnowi za dosłowne skasowanie jej dotychczasowego życia i kiedy zdesperowana (ex)małżonka zmierza w kierunku swojego celu, ten wykazuje się typową dla czołowych przestępców w serialach super-zręcznością i szóstym zmysłem, który pozwala mu odeprzeć atak Walker, dla której jedynym ratunkiem okazuje się wyskoczenie z samolotu. Mąż natomiast w tym samym momencie jest w środku załamania, które przerywa jego rodzina – zaczyna się standardowa, podnosząca na duchu rozmowa, podczas której Ellie, Devon, Morgan i nawet Clara starają się ponownie uruchomić czarującego, zabawnego i inteligentnego Charlesa. John Casey walczy w tym czasie z samym sobą – po sześćdziesięciu miesiącach służby u boku rozbrajająco-uczuciowego Chucka próbuje oszukać samego siebie, że wcale nie zmiękł i jest gotów, by pracować na najwyższych obrotach, jako czołowy rządowy morderca. Korzystając z nadzwyczajnych umiejętności prześladowczo-tropiących pracowników Buy-More, odnajdują oni na polecenie zdesperowanego Chucka jego żonę w… sklepie, w którym przebywają. Ta pojawia się z prośbą, by skorzystać z Zamku, który jest jej potrzebny do schwytania głównego-złego. 3/4 Teamu Bartowski rusza do Berlina, by odnaleźć jeden z kontaktów Quinna. Podczas misji wraca wiele wspomnień – ich pierwsza randka, taniec i przede wszystkim przestawianie asortymentu w Wienerlicious. W tymże momencie, kiedy ponownie dostajemy szansę na odzyskanie Sary, wkracza Quinn, obezwładniając naszą parę, co mimo wszystko kończy się walką, a następnie pościgiem, w którym Walker odkrywa słabość Chucka do strzelania z ostrej amunicji. Po rozwiązaniu kilku problemów skompletowana drużyna dokonuje analizy sytuacji, podczas której okazuje się, że kolejnym celem Quinna jest Beckmann, która jest w posiadaniu ostatniej części układanki potrzebnej do usunięcia problemów związanych z Intersektem, a także dodania jego nowych cech. Stanowi to również ratunek dla straconej pamięci przez Sarę, bowiem Klucz umożliwia również wczytanie wspomnień. Okazuje się, że niestety jest już zbyt późno, a Nicholas usadowił panią generał na krześle, pod którym jest bomba reagująca na nacisk oraz detonująca się, kiedy muzyka grana przez orkiestrę ucichnie. Do pełni szczęścia brakowało nam tam Lestera i Jeffa, którzy niespodziewanie ratują dzień, dając koncert Take On Me w samym środku tak dramatycznej sytuacji.

 

  •  Note (administrator): Każdy kto zarejestrował się na tym forum i poświecił mu czas ma podobne uczucia, ale dla każdego z osobna serial ten wywołuje unikalne emocje. Moja przygoda zaczęła się niepozornie i serialem zainteresowałem się z polecenia kolegi, z którym przypadkowo zahaczyłem o temat seriali. Chuck pochłonął mnie totalnie i do tego stopnia, że oglądałem odcinki masowo czerpiąc z tego dużą uciechę, radość, szczęście i wszystkie temu powiązane piękne emocje. Dlaczego tak jakiś serial zawładnął szarym człowiekiem? Nieliczni tylko nie dostrzegają magii tego serialu, bo jest w nim moje przysłowiowe „to coś”, którym określam każdy wyjątkowy dla mojego życia serial. Pierwsze dwa sezony były wyjątkowe i zawsze ogromnie cieszył mnie fakt, że po powrocie do domu zatracę się w kolejnych przygodach tytułowego bohatera mile spędzając czas. Kolejne sezony trochę straciły początkową siłę, ale nadal był to mój ulubiony serial. Dopiero po połowie 3 sezonu zacząłem szukać jakiegoś forum z serialem i trafiłem na ChuckTV. Było to bardzo dawno temu, ale z miłości do serialu od razu postanowiłem wstąpić w szeregi forum i je rozwijać, przyczyniając się do stworzenia największego kącika fanów Chucka w internecie. Nie chwaląc się, lecz z dumą stwierdzająć w znaczym stopniu przyczyniłem się do rozwoju stronki. Poprzez nagabywanie CMP do nowych pomysłów czy samych zmian na nim udało nam się dokonać czegoś wspaniałego. Sam serial już dawno temu zapisał się w moim sercu jako jeden z ważniejszych rozdziałów w życiu, tak samo forum, na którym poznałem wspaniałych ludzi i miałem przyjemność egzystowania z nimi. Podsumowując: co przyniósł mi Chuck? Przyniósł mi szczęście, śmiech i nowe doświadczenie odnośnie nieskreślania serialu posiłkując się jedynie opisem lub trailerkiem. Co mi dał? Wiele mnie nauczył i sprawił, że niektóre zachowania śledzone przez naszych bohaterów wykorzystywałem w swoim prywatnym życiu. Zawsze myśląc, że tak na pewno zrobiłby Chuck :). Za co go cenię? Za wszystko, za wyjątkowość, humor, akcje, wątki poboczne bohaterów, za postacie.

 

Na dachu Chuck i Sarah dorwali Quinna, który nie jest chętny, by się poddać, wyciąga broń i… zostaje zastrzelony przez Sarę, pozbawiając ich jedynego sposobu, by rozbroić bombę. Teraz Bartowski jest zmuszony zrezygnować z jedynego sposobu, by uratować ukochaną, bowiem Intersekt jest mu potrzebny do uratowania pani generał. W bólu i cierpieniu wgrywa go sobie po raz zapewne ostatni, a ładunek sprawia więcej problemów, niż przypuszczano. Z genialnym rozwiązaniem pojawia się jednak Sarah – a co z Irene DeMovą? Ewidentne oczko puszczone do fanów, a zwinny porno-wirus radzi sobie z bombą i w tym momencie. Pracowity dzień kończy się rozstaniem się Team Bartowski, która przez pięć lat tak bardzo nas bawiła. Chuck zdaje sobie sprawę z tego, że pożegnanie z Sarą to ostatni moment, by przywrócić jej pamięć, ale i to się nie udaje. Okazuje się, że również Jeffster kończy swoją przygodę dobrze – dostaje propozycje koncertowania w Niemczech, gdzie będą rozpoznawalni wśród pięknych kobiet i mężczyzn. Casey godzi się z decyzją Alex i Morgana o wspólnym mieszkaniu, a sam ucieka w pogoni z Gertrude. Pakowanie bagaży do Chicago przebiega w zdrowej, rodzinnej atmosferze, historia bohaterów kończy się, zaczynając nową drogę życia. Wszystkich, tylko nie Chucka, który po rozmowie z Grimesem postanawia nie poddawać się po raz ostatni i pójść prowadzony przez serce, by odnaleźć samotną Sarę. Każdy z nas wiedział wtedy, że istnieje tylko jedno miejsce, w którym Walker może przebywać – kultowa plaża z pilota. To na niej wszystko się zaczęło i wraz z finałem piątego sezonu – tu się wszystko skończyło. W akompaniamencie The Head and the Heart – Rivers and Roads słyszymy, jak Chuck opowiada Sarze ich historię, co nie obyło się bez łez. I wtedy, zamykając całą, pięcioletnią księgę problemów, śmiesznych wydarzeń, zwrotów akcji padają słowa dające nadzieję – Chuck… kiss me.

 

Aces, Charles

Jak widzicie, temat jest wypełniony wypowiedziami członków naszej ekipy, którzy próbują odpowiedzieć na pytanie, co takiego dostarczył im Chuck i dlaczego tak go doceniamy. Niewątpliwie trudno jest się dokładnie wyrazić, bo – tak jak wspomniałem, rozpoczynając ten artykuł – Chuck to serial bardzo specyficzny. Wielokrotnie zdarzały się błędy w np. makijażu bohaterów, wątki potrafiły być poprowadzone dosyć dziwnie, a w pewnym momencie wkradała się stagnacja. Kto jednak zwracałby na to uwagę, dostając tak świetnie wykreowane pierwszoplanowe postacie, wyjątkowy humor, genialną, nastrojową muzykę, masę nawiązań do znanych marek, czar i urok, którego nie da się wyjaśnić i co najważniejsze – fantastycznie wykreowany związek Chucka i Sary, który przykuwał naszą uwagę od początku do samego końca, będący podstawą serialu i czymś, bez czego Chuck po prostu by się nie obył. W żadnym innym serialu nie byłem w stanie tak utożsamić się z bohaterem, tak zaangażować się w jego immersję, odczuwanie i zapewne mnie, jak i Wam jest ciężko pogodzić się z faktem, że okazji, by obserwować rozwój wydarzeń rodziny Bartowskich prawdopodobnie już nie dostaniemy. Czy to dobrze, że Chuck został zakończony? Każdy fan z pewnością piszczałby z radości na wieść o kolejnym i kolejnym sezonie, ale tylko, kiedy trzymałyby one naprawdę wybitny poziom pierwszych trzech. Odpowiedź na to pytanie jest w takim razie prosta – tak, to dobrze. Zakończenie jest dla większości satysfakcjonujące (chociaż to kwestia dyskusyjna) i mimo tego, że w ostatnich epizodach Chuck utrzymywał bardzo wysoki poziom – reszta była niestety znacznie słabsza i z takiego profilu naszego ulubionego show oglądać byśmy nie chcieli. Walczący fani muszą zrozumieć, że to czas, byśmy uwolnili naszą genialną obsadę i obserwowali rozwój ich kariery na szczeblu znacznie wyższym, niż małopopularny serial w telewizji, bo zasługują na to bardziej, niż ktokolwiek. Sami powinniśmy zacząć żyć własnym życiem, chociaż nie nakłaniam tutaj do odrzucenia Chucka i zostawienia go gdzieś w zapomnieniu – absolutnie nie. Pokażmy, że niesamowita społeczność, jaką wytworzyliśmy jest w stanie się utrzymać jeszcze przez długie lata od zakończenia naszej serii, co miało miejsce wraz z nadejściem pamiętnego już 27 stycznia 2012 roku.

 

  • Harku (tłumacz): Zacząłem oglądać Chucka już w pierwszym sezonie w 2007 roku, chociaż dopiero w drugim stałem się naprawdę wielkim fanem serialu. Pamiętam taki moment, kiedy po zakończeniu odcinka 11 w 2008 roku, byłem przygnębiony faktem, że znika on z ekranu na dwa miesiące. Zacząłem wtedy też oglądać wszystkie odcinki ponownie i stałem też się wielkim fanem niektórych postaci, w szczególności Sary. Odcinki jak First Date, Cougars, Delorean czy Santa Clause były dla mnie wyznacznikiem jakości do którego zacząłem porównywać inne seriale. Od tego czasu oglądam Chucka na bieżąco i mimo wzlotów i upadków, czasami małych zawodów nigdy nie przestałem uwielbiać tego serialu i do ostatniego odcinka pozostał moim ulubionym (a oglądałem wiele serialów, które lubiłem….DS9, Babylon 5, X-Files, That 70s Show i kilka innych). Po obejrzeniu ostatniego odcinka, czułem trochę pustkę i nie boję się przyznać, że popłakałem się trochę, w trakcie kilku scen, łącznie z ostatnią na plaży. Teraz nie mogę się doczekać, jak obejrzę wszystkie odcinki ponownie, a że zawsze wspieram to co uwielbiam, to mam wszystkie sezony oryginalne na DVD i mam też zamiar kupić ostatni. Bo dla mnie bycie fanem to nie tylko mówienie, że coś się lubi, ale także bycie skłonnym na uczciwe zapłacenie twórcom za ich ciężką pracę.

 

 Dziękujemy Ci Chuck, za te wszystkie wspólnie spędzone lata, chwile, za emocje, jakie w nas wyzwoliłeś i jak nas wszystkich omamiłeś swoją magią. Chcielibyśmy pogratulować wszystkim członkom obsady genialnej roboty, którą kontynuowali specjalnie dla nas przez tak długi czas. Chuck się zakończył, ale tylko w telewizji, w naszych sercach pozostanie na zawsze!

Komentarze (70)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *