Prezentujemy najlepsze prace konkursowe – praca nr 4

W rozwinięciu możecie przeczytać kolejną pracę konkursową. Wyniki konkursu możecie natomiast zobaczyć w tym miejscu.

„TEN” dzień

„Nie chcę… Sarah, ja nie chcę uciekać. Ok? Po prostu nie chcę. Nawet odrobinę. Zawsze chciałem wielkiego, rodzinnego wesela, a teraz nawet bardziej, niż kiedykolwiek. Więc nie. Moja odpowiedź na ucieczkę to nie.”
Chuck Bartowski

Prolog

– Morgan! Gdzie jesteś? – poszukuje przyjaciela Chuck.
– Stary, tutaj, chodź szybko!
– Wiesz ile nam jeszcze zostało do…
Na stole stoi tort ogromnych rozmiarów. Składa się on z pięciu warstw nasączonych delikatną rumową nutą, pokrytych białą, jak śnieg bitą śmietaną. Na samej górze widać podobizny młodej pary, zwrócone twarzami do siebie.
– Jest… genialny. Dobra robota.
– Wiesz, drużba musi się postarać. – komentuje Morgan.
– Odebrałem już garnitur. Pozostała mi tylko sprawa miesiąca miodowego. Pojedziemy na jedną z wielu wysp Grecji o nazwie Rodos. Piękne plaże, romantyczne zachody słońca i cudowne drinki z parasolkami. Wynająłem już apartament małżeński, z dala od miasta, ale blisko brzegu.
– Brzmi zalot… to znaczy zaje fajnie.
– Pamiętaj, że to tajemnica. Nie wygadaj się.
– Przecież, ekhm… wiesz, jaka ona potrafi być przekonująca.
– Rozumiem, ale nie możesz jej nic powiedzieć.
– Aj, aj kapitanie. – podsumowuje Morgan pełen niepokoju.

Rozdział 1

Drużyna Bartowski pojawia się w Zamku i rozmawia z panią Generał.
– Czy dostała pani nasze zaproszenie? – pyta się szybko Chuck
– Tak, otrzymałam. Będzie to doskonała okazja na waszą misję. Na ekranie widzicie…
– Przepraszam, ale sugeruje pani, że na naszym ślubie mamy wykonywać misję? To niedorzeczne, tam będą nasi przyjaciele i rodzina. Poza tym nie chcę być Charlesem Carmichaelem na swoim ślubie.
– Od kilku miesięcy czekamy na sposobność do schwytania groźnego francuskiego przestępcy Pabla de Carlosa. Macie misję. Dane znajdziecie przez Intersekt. Rozejść się.
– Sarah, jak mam być szpiegiem przy mojej siostrze? Ellie myśli, że już nie pracuję dla CIA.
– Coś wymyślimy, żeby wszystko odbyło się po cichu, bez zwrócenia niczyjej uwagi.

***

– Pablo, wyemigrował z Francji, gdy MI6 zaczęło podejrzewać go o sabotowanie monarchii brytyjskiej. W ramach swojej przykrywki, organizuje śluby, to znaczy załatwia orkiestrę, dekoracje i tak dalej. W rzeczywistości zajmuje się nieco mniej przyjemny rzeczami. Przemyca broń, zarządza płatnymi morderstwami, kontaktuje się z amerykańską mafią. Musimy uważać, bo ma mocne alibi. Przy nim Lon Kirk to płotka. Co robimy, Sarah?
– Plan jest taki. Praktycznie całą misję wykona Casey, będący oczywiście gościem na naszym ślubie.
– Wasze zadanie polega na wynajęciu Carlosa, jako organizatora. – informuje John.
– Mamy zaprosić zabójcę i dilera na nasze wesele, wśród bliskich? To nie wchodzi w grę.
– Chuck, wszyscy będą bezpieczni, połowa przybyłych będzie szpiegami. Poza tym Pablo
nie stanowi żadnego zagrożenia.
– Czas zacząć misję „ślub”. – uśmiechną się lekko ironicznie Casey.

Rozdział 2

Chuck i Sarah wracają do domu i zastają Ellie, która natychmiast zaczyna wyganiać brata, twierdząc, że:
– Zostały tylko dwa dni, a mamy jeszcze tyle do omówienia. Proszę cię, więc żebyś nam nie przeszkadzał i nie waż się wchodzić tu podczas przymiarki.
– Już idę. Do zobaczenia, kochanie.
Całując narzeczoną, opuszcza sypialnię i udaje się na spotkanie z Morganem w sprawie ślubu.
Sarah przymierza białą suknie, dzięki której czuje się, jak prawdziwa panna młoda. Nagi dekolt przyozdabia srebrny naszyjnik z wykutym czerwonym sercem. Na nadgarstku lśni prezent świąteczny od Chucka. Włosy baśniowo spięte dodawały uroku, a niewielkie falbanki z koronkami subtelnie dotykały jasnej skóry. Dziewczyna wyglądała, jak biała królowa z szerokim, równie białym uśmiechem na twarzy.
– Wyglądasz cudownie. Nic dodać, nic ująć, po prostu perfekcyjnie.
– Bardzo dziękuję ci za pomoc, Ellie. To wszystko dzieje się tak szybko, że ledwie mogę w to uwierzyć.
– Och, uwierz. Naprawdę warto. Ty, Sarah Walker, wychodzisz niedługo za mąż, za człowieka, którego kochasz.
– Masz całkowitą rację. Cieszę się ze ślubu, ale też odrobinę się martwię. Jakiś czas temu nawet nie myślałam o stałym związku, a teraz przygotowuję się do małżeństwa.
– Wszystko się ułoży. Nie zawsze będzie kolorowo, ale zdarzają się naprawdę piękne i niezapomniane chwile, a to będzie jedna z nich.

***

Tymczasem Chuck rozmawia ze swoim drużbą  na temat przebiegu ślubu.
– Namierzyłeś tatę Sarah i wysłałeś mu zaproszenie?
– Tak, wszystko zrobione. Powtórzmy tylko nasz cały plan. Oczywiście zaczynamy w kościele. Orkiestra zaczyna grać marsz. Stoisz przed ołtarzem i czekasz na twoją miłość, którą prowadzi pan Burton. Ja trzymam obrączki na poduszeczce. Obok Sarah będą stały trzy druhny, Ellie jako pierwsza. Zostajecie małżeństwem, buziak i życzenia od gości. Potem wsiadacie do super wypasionego Lamborghini, z przyczepionymi puszkami i jedziecie prosto przed siebie, to znaczy do Europy, jako nowożeńcy.
– Wszystko musi być idealne, Morgan. Zaprosiliśmy Jeffa i Lestera, ale dopilnuj, żeby z niczym nie wyskoczyli. Wiesz na co ich stać.
– Stary, będzie lepiej, niż w twoich snach. Devon, ja i Ellie zajmiemy się gośćmi. Mam zaplanowaną świetną imprezę… oczywiście przyzwoitą. Pod waszą nieobecność będę u was nocował z Alex, jeśli nie masz nic przeciwko. Nadal nie znalazłem dobrego mieszkania, a po tym, co te dwie muchy zrobiły z moim ogłoszeniem… nadal nie mogę się otrząsnąć.
– W porządku. Rozumiem. Tylko ani słowa mojej narzeczonej.
W tym momencie obaj słyszą helikopter, latający tuż nad nimi. Nie musieli się zastanawiać, kto zaraz zjedzie na czarnych linach w czarnych skórzanych kombinezonach. Chwilę później stały przed nimi dwie członkinie C.A.T. Squad.
– Pan młody jest, a gdzie panna młoda?- mówi z uśmiechem Carina.
– Pewnie zażywa  kojącej kąpieli lawendowej.- dorzuca Zondra.
– Ha, śmieszne. Aktualnie chyba wybiera z moją siostrą kwiaty. Możecie do nich dołączyć. Kocice rzucają na nich swoje zabójcze spojrzenie i idą do Sarah.
– Zapowiada się niezła zabawa. – stwierdza Morgan.
Tego samego dnia Chuck ma wieczór kawalerski w Buy More, na który wpraszają się Kocice, naturalnie wpuszczone bez żadnego oporu. Jeff i Lester przynoszą browar, parę czternasto paków i zaczyna się zabawa.

Rozdział 3

Dwa dni później

Od miesięcy zmagali się razem z  problemami, nie tylko życia codziennego. Wybierali między dobrem i złem, uciekali przed majestatycznym tygrysem bengalskim, czołgali się w klimatyzacji, rozwiązywali problemy w związkach… Za parę godzin staną przed ołtarzem i przysięgną sobie wieczną miłość i wierność.
– Sarah, wynająłem Pabla do organizacji. Właśnie dekoruje salę i zatrudnia orkiestrę.
– Mówiłeś o tym Casey’owi?
– Tak. Powiedział, że będzie go obserwował.
– Dobrze. Muszę iść. Ellie i dziewczyny będą mnie przygotowywały – uśmiecha się.
Powiedziawszy to, Sarah całuje delikatnie przyszłego męża i wychodzi na spotkanie z druhnami. Chuck razem z Morganem zakładają garnitury i schodzą, by sprawdzić, czy wszystko jest już gotowe.
Pan młody wchodzi do sali i czuje atmosferę ślubu. W końcu dociera do niego, że żeni się, zaczyna nowy etap życia, co zmusza go do głębokich refleksji. Przypomina sobie, jak jeszcze parę lat temu nie miał żadnego planu na życie. Uciekał z własnych urodzin, mieszkał z siostrą, pracował w Buy More, a do dyplomu ze Stanford brakowało mu tylko dwunastu zaliczeń. Teraz wszystko się zmieniło. Pokochała go piękna kobieta, która dziś wychodzi za niego… to takie piękne, że ogarnęło go wzruszenie.
Wyszedł z sali i ruszył ku Morganowi, lecz spotkał się z niemiłą niespodzianką:
– Miło pana spotkać osobiście, agencie Carmichael. Piękny ślub, chociaż prawdziwy?
– Naturalnie, że prawdziwy panie Carlos. Ekhm… pięknie przystrojona sala, moje gratulacje. Może pan liczyć na dobre słowo u znajomych.
Pablo i jego obstawa wyjmują broń i celują w Chucka.
– Proszę się z nami nie bawić. Wiemy, że jesteś z CIA. Czyżbyście zaczęli mnie rozpracowywać? W takim razie jestem zmuszony cię zabić.
– To moje wesele. Nie róbmy scen, rozejdźmy się i niech to pozostanie między nami. – próbuje załagodzić sytuację.
– Nie ma tak dobrze. Do widzenia, Charlesie.
– Co tam masz dla mnie Intersekcie? – mówi szeptem Bartowski.
W powietrzu czuć wielkie napięcie. Carlos już odbezpiecza pistolet i celuje w głowę agenta, gdy ten jednym gestem wybija mu z dłoni niebezpieczny przedmiot. Szybkim ruchem doskakuje do dwóch mięśniaków, których zaczyna zmyślnie okładać pięściami, kończąc uderzeniem w kolana. Obaj powaleni na ziemię już nie wstają, a Carmichael, niczym gepard rzuca się na trzech pozostałych mężczyzn i oszałamia ich półobrotem, następnie wyjmuje pistolet i usypia każdego. W tym samym czasie wchodzi do pokoju oszołomiona Ellie:
– Co tu się dzieje, Chuck?
– Siostrzyczko, to nie tak jak myślisz.- tłumaczy się.
– Właściwie to nie wiem, co myśleć.
– Celowali we mnie bronią. Musiałem coś zrobić, bronić się.
– Ale dlaczego cię zaatakowali? Co takiego zrobiłeś?
– Ugh… kiedyś to musiało wyjść na jaw – mówi szeptem do siebie.
– Ponieważ… jestem znów agentem CIA – zwraca się do siostry. – Wiem, że cię okłamałem i bardzo przepraszam.
– Pomijając fakt, że jestem zła, to dziś żenisz się. Zrób to dla mnie, dla Morgana i Devona, a przede wszystkim dla Sarah i przestań, przynajmniej na chwilę, zajmować się szpiegostwem i pomyśl o ślubie. Za trzydzieści minut wszystko się zacznie. Więc proszę cię, idź się ubierz i uporządkuj.

Rozdział 4

Po schowaniu uśpionych przestępców w furgonetce, Casey przewozi ich do Zamku, a ślub już się rozpoczyna. Pan młody czeka przed ołtarzem na swoją ukochaną. Orkiestra gra marsz weselny, a goście wstają. Otwierają się wielkie, kościelne wrota, przez które wchodzi pan Burton z córką u boku. Wtedy Chuck widzi to, na co tak długo czekał. Tę twarz, ten uśmiech, tę suknię w „tym” dniu. Czuje, że wypełnia go niczym nieograniczona energia i ciepło. W tym miejscu i w tej chwili jest najszczęśliwszym i najsilniejszym mężczyzną na całym świecie.
Sarah, niegdyś oziębła i bezwzględna, dziś pełna uczuć staje ramię w ramię z narzeczonym. W jej oczach stoją łzy, które z trudem zatrzymuje przed spłynięciem. Tak niewiele brakuje jej do bycia panią Bartowski.
– Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte, ja powagą Kościoła potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Po tych słowach Chuck nakłada obrączkę na serdeczny palec żony i czule ją całuje. Trzymając się za ręce, z uśmiechami na twarzach wychodzą z kościoła, obrzucani kolorowym ryżem. Wtem widzą dwa szeregi umundurowanych agentów NSA z bronią w ręku. Para staje w osłupieniu, a wojsko salutuje i według rozkazów, wykonuje musztrę.
– W lewo…zwrot! Strzał!
Padły trzy strzały w górę, a potem wybuchły śmiechy i zachwycenie genialnym przedstawieniem. Po cichu generał brygady mówi, że pani Generał wysłała ich w delegacji.
Rodzina i przyjaciele składają serdeczne życzenia nowożeńcom i wręczają ślubne prezenty. Młoda para wsiada do czarnego Lamborghini i odjeżdża na miesiąc miodowy.

 

autor – Gitarzystka

Praca zajęła drugie miejsce w konkursie, gratulujemy!

, ,

Komentarze (3)

  1. ultimate napisał:

    Świetna praca :) W pełni zasłużona nagroda. Bardzo fajnie się ją czyta. Tylko czy musiałaś opisywać tak dokładnie tort? Wiesz jakiego smaka mi narobiłaś? Heheh jeszcze raz gratulacje 😀

  2. Gitarzystka napisał:

    Dzięki, a z tym tortem…mam jakoś tak, że lubię opisywać różne rzeczy, ale naprawdę nie lubię czytać długich opisów( np. lubię fabułę książek Sienkiewicza, ale opisy mnie zabijają)

    • ultimate napisał:

      Hehe tym razem to chyba Ty odebrałaś mój komentarz w negatywnym świetle 😛 Z tym tortem to żart oczywiście 😉 Po prostu ten opis tak fajnie Ci wyszedł, że aż mi narobiłaś smaka na tort 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *