Świetny wywiad z Bonitą Friedericy

Jedni zastanawiają się, jak ciepła, zabawna i kochająca koty Friedericy ma się do bohaterki o stalowym charakterze, którą gra w Chucku. Aktorka, wychowana w Pasadenie w Californi, mówi nam o wszystkim co dotyczy Beckman w pierwszej części wywiadu.

AX: Parę dni temu ogłoszono, że zamówiony został piąty sezon Chucka. Czy spodziewałaś się tego?

BONITA FRIEDERICY: Nikt się nie spodziewał. Cóż, Robbie McNeill (reżyser epizodu) zdawał się wiedzieć. NBC ogłosiła w harmonogramie spadek, więc Chuck będzie emitowany w piątki o 20:00. Wszyscy uważają, że piątkowe wieczory to śmierć dla serialu, ale ja nie jestem taka pewna – przynajmniej nie są tak potwornie konkurencyjne jak poniedziałkowe. Myślę, że fani będą nas oglądać w piątek. Ja w piątki jestem w domu.

Od zawsze chciałaś być aktorką?

Raczej tak. Wiesz, kiedy jesteś małym dzieckiem, odwieczne pytanie to: kim chcesz być kiedy dorośniesz? Moją pierwszą odpowiedzią było, że chce być dobrym człowiekiem. Zawsze czułam, że moje odpowiedzi są dziwne. Nie jestem całkiem pewna, czy kiedykolwiek to osiągnęłam (śmiech), ale to właśnie moja mama uczyła mnie, by aspirować do miana dobrego człowieka. Dorastałam w rodzinie artystów, z wyjątkiem mojego ojca. Mój brat był lalkarzem, więc byliśmy wykorzystywani do robienia kukiełek. Nie robiłam dobrych kukiełek bo byłam młodsza od pozostałych i nie byłam artystką jak oni, ale robiliśmy przedstawienia marionetek odkąd miałam cztery lata. Odgrywaliśmy małe przedstawienia w moim domu, ja zawsze grałam księżniczkę – chcieliśmy zrobić Jasia i łodygę fasoli lub jedną z tych sztuk. Mój brat odgrywałby złą wiedźmę, siostra księcia, a ja księżniczkę. Byłabym porwana przez potwory. Byłam wtedy małym, znudzonym dzieckiem, a siostra by mnie okrzyczała. Więc mogę powiedzieć, że tak, zawsze wiedziałam, że będę aktorką.

Jednakże przez jakiś czas byłaś nauczycielką. Co sprawiło, że postanowiłaś przeskoczyć z jednego zawodu do drugiego?

Pieniądze. A także moja siostra, kiedy powiedziała brutalnie, że nie chce bym uczyła jej dzieci. (śmiech) Moja siostra jest dosadna. Miałam wtedy 35 lub 36 lat, biorąc pod uwagę (żart), że teraz mam 39.

Było cię niezwykle dużo w czterech sezonach Chucka w ciągu tych dwóch lat.

Czy to nie wspaniałe? Dostałam prezent od losu, cóż mogę powiedzieć? Kiedy miałam 35-36 lat, uczyłam w mniej lub bardziej pełnym wymiarze godzin w jednej ze szkół, zamiennie z pracą w teatrze. Grałam w sztukach i starałam się zdecydować, czy wrócić do szkoły abym mogła stać się prawdziwą nauczycielką, ale myśli o powrocie po prostu nie współgrały ze mną, więc postanowiłam, że wolę spróbować zarobić grając, niż wracać do szkoły.

Jak zostałaś zaangażowana do Chucka?

W rzeczywistości nie byłam oryginalną generał Beckman. Kiedy byłam na przesłuchaniu, weszłam do pokoju razem z Joshem, Chrisem i grupą innych ludzi – Patrickiem Rushem – dyrektorem castingu i Toddem Sherry – znałam ich już wcześniej, uwielbiam ich. Naprzeciw kamery stało krzesło, zapytałam: Chcecie bym zagrała na siedząco? Ktoś odparł: Jesteś generałem, nie sądzisz, że ty powinnaś podjąć tę decyzję? To oczywiście mnie zawstydziło i zaczęłam mamrotać. Przesunęłam krzesło i ktoś podszedł mówiąc: Cóż, teraz to blokuje drogę przeciwpożarową. (śmiech) W tym czasie byłam w rozsypce. Starałam się więc zagrać scenę i zaczęłam niemrawo krzyczeć, ktoś spojrzał na mnie i powiedział: Naprawdę sądzisz, że generał będzie krzyczeć na ludzi? Ja bym krzyczała, ale powstrzymałam to w sobie i skończyłam przesłuchanie, które wydawało się im podobać.

Wtedy weszła Wendy Makkena, Wendy miała taki sam rozmiar i figurę jak ja, ale najwyraźniej znana jest z odważnych przesłuchań i może tryskać większą „generalistością”, wahali się od jakiegoś czasu pomiędzy mną a nią i wreszcie postawili na Wendy. Potem poprzez wszystkie zdarzenia (Makkena grała w pilocie, później już nie) wrócili do mnie. Kiedy poszłam na projekcję pilotowego odcinka, wielu ludzi komplementowało mój występ. (śmiech) To było cos w rodzaju: Dzięki, to nie byłam ja, ale się cieszę!

W pierwszym sezonie razem z Tonym Toddem tworzyliście duet. On jest bardzo wysoki, ty dość drobna.

Tak, pracuję w obsadzie, w której wszyscy oprócz Josha Gomeza są wyżsi ode mnie o lata świetlne. Jestem jak Yoda. Yoda Beckman, powinni mnie tak nazywać. Jestem też staruszką. Gdy rozmawiałam z Adamem Baldwinem, stwierdził, iż jest najstarszym członkiem obsady. Odpowiedziałam: Nie Adam, nie jesteś. Ja jestem. Wyprzedzam go o kilka lat. Więc tak, ten serial składa się z samych dryblasów, ponadto pracowałam z Candymanem.

Krążyły plotki, że jesteśmy przeciwnikami, gdyż on pracuje dla CIA, a ja dla NSA, ale obecnie te różnice się zacierają. Trzymali mnie na szczycie z poduszek. Miałem książki telefoniczne pod stopami i siedziałam na pięciu poduszkach. Po pilocie, zawsze graliśmy w biurze Beckman, nigdy u Tony’ego, więc abyśmy oboje zmieścili się w kadrze, on zawsze opierał się o moje biurko, a ja siedziałam na tych poduchach. Naprawdę ciężko jest udawać ostrego generała, kiedy góra poduszek na której siedzisz przechyla się raz w lewo, raz w prawo. Tak więc mojego towarzysza widzicie zawsze pochylonego nad moim biurkiem, bo nie mogli nas złapać razem w jednym kadrze. Wspominam to do teraz. W odcinkach z Johnem Larroquettem – który też jest ekstremalnie wysoki – mieliśmy intymne sceny. Mimo moich wysokich obcasów (12cm), nadal dosięgałam mu tylko do klatki piersiowej.

Więc przy okazji powrotu Johna Larroquette’a nieco cię upiększyli…

Tak, miałam kilka scen z Johnem, miła odmiana biorąc pod uwagę to, że zazwyczaj pojawiam się tylko na monitorze. Rozkoszowałam się interakcją, w końcu miałam fizyczną scenę z inna osobą. Ten odcinek wyreżyserował Patrick Morris, który jest cudowny. Wszyscy go kochają, jest naprawdę szybki, w najlepszym wypadku nagrywamy scenę tylko 2 lub 3 razy, a John to kawał świetnego aktora. Jest cudowny. To prawdziwa radość i przyjemność móc z takim kimś pracować. Miałam kupę zabawy.

W tym odcinku korzystasz z wyrzutni rakiet…

Strzelałam z wyrzutni, ale szczerze mówiąc, ona nie strzelała, ku mojemu rozczarowaniu. Nie wiedziałam, że Kentucky – nasz facet od rekwizytów – włożył rakietę do wyrzutni, więc gdy patrzyłeś do tuby, widziałeś pocisk. Wtedy zrobiłam szybki ruch, odwróciłam się do kogoś, a rakieta po prostu wypadła z tuby i spadła na ziemię, to było bardzo kłopotliwe.

Następna część wywiadu ukaże się niebawem.

źródło: assignmentx.com

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *