Wywiad z Yvonne Strahovski dla Modern Dog

Jakiś czas temu Yvonne Strahovski udzieliła wywiadu dla magazynu Modern Dog, w którym opowiada o sobie, swojej pracy oraz oczywiście o swoich pupilach. Skany z gazety, zdjęcia z sesji, a także tłumaczenie tekstu znajdziecie w rozwinięciu. Zachęcam do lektury.

 

 

 

Twoi rodzice pochodzą z Polski, a ty?

Wychowałam się w Australii. Jestem właściwie pierwszą i jedyną Australijką w mojej całej rodzinie, ponieważ nie mam rodzeństwa.

Więc język polski był w użyciu, gdy dorastałaś w Australii?

Zdecydowanie tak. To był mój pierwszy język. Nawet teraz piszę emaile i SMS-y po polsku.

Twój ojciec jest inżynierem elektronikiem, natomiast matka technikiem laboratoryjnym, co znaczy, że oboje w pracy wykorzystują lewą półkulę mózgu (analityczną). Kiedy zdecydowałaś, że w życiu chcesz działaś w sztuce, zostać aktorką?

Mimo tego, iż wykorzystują lewą półkulę, moje rodzice są bardzo kreatywni. Pierwsze zajęcia teatralne miałam w wieku 12 lat. Zawsze kręciłam domowe filmiki i te krótkie skecze. Oczywiście rodzicom nie podobała się wizja mnie jako aktorki i próbowali pokierować mnie w innym kierunku. Lecz kiedy już zobaczyli moje zaangażowanie, wspierali mnie w 100%.

Czy jesteś szczęśliwa z faktu, że otrzymałaś rolę Sary Walker w Chucku?

Niesamowicie. Wydaje mi się, że wcielam się w jedną z najlepszych postaci serialowych. Chuck łączy w sobie kilka różnych gatunków. Komedia, romans, dramat.

Czego nauczyłaś się o sobie jako o aktorce dzięki roli w często nagradzanym Chucku?

Przez te 4 i pół roku nauczyłam się wiele. To bardzo czasochłonny proces, stworzyć godzinny serial. Próbujemy każdego tygodnia nakręcić jeden odcinek, co znaczy, że pracujemy 12-18 godzin dziennie. Nauczyłam się, że ważne jest ustalenie sobie dobrego tempa. Niezbędna też jest dobra kondycja. Dowiedziałam się również, na ile mnie stać, gdzie są granice moich możliwości. Nauczyłam się, jak zachować spójność nawet w najbardziej skrajnych okolicznościach. To jest prawdziwe aktorstwo. Nie ma znaczenia, ile pracujemy, życie się toczy tak jak i rzeczywistość. Musimy działać.

Czy zmiana nazwiska ze Strzechowska na Strahovski była dla ciebie ciężką decyzją, biorąc pod uwagę, że jesteś dumna ze swoich korzeni?

Tak, była. Ten pomysł przedstawili mi producenci jednego serialu. Uważali, że wymowa mojego nazwiska będzie dla ludzi koszmarem. Zaproponowali mi Yvonne Striker, czy coś takiego. Było mi z tym bardzo źle. Lubię, gdy rzeczy pozostają organiczne, począwszy od mojego jedzenia, na sposobie życia kończąc. Podsumowując, była to dla mnie walka. Szukałam alternatyw, ale ostatecznie zdecydowałam się na fonetyczny zapis mojego prawdziwego nazwiska.

Niedawno miałaś okazję pracować z grubymi rybami w filmie The Killer Elite. Opowiedz coś o współpracy z wielkim Robertem DeNiro.

Było wspaniale. Zawsze chciałam to zrobić. W zasadzie większość aktorów by chciało. Nie sądziłam, że zdarzy się to zaraz na początku mojej kariery. To było niesamowicie ekscytuje doświadczenie. Nie mogłam zdjąć uśmiechu z mojej twarzy, nawet gdy musiałam, by nagrać scenę. On ma bardzo przyjemną energię, jest słodki.

Rozumiem, że masz parkę futrzaków (psów). Co robią Chazzie i Wilbur, gdy jesteś na planie?

Często przychodzą ze mną. Jeśli nie są w pracy, zostają w domu z moim chłopakiem, ponieważ mamy rożne grafiki. Nie zmienia to faktu, że lubię zabierać je ze sobą, szczególnie, jeśli kręcimy w miejscach temu sprzyjających, np. na ranczach.

Czy od zawsze byłaś miłośniczką zwierząt?

Tak, zawsze kochałam zwierzaki. Od pierwszego dnia. Rodzice nie pozwalali mi posiadać psa, a ja wręcz ich błagałam. Nie przekonałam ich. Skończyło się na świnkach morskich i króliku. Jak tylko przeprowadziłam się do Los Angeles, postanowiłam, że mogę w końcu pozwolić sobie na psiaka!

Możesz nam powiedzieć, jak Chazzie i Wilbur weszli w twoje życie?

Zawsze wiedziałam, że chcę adoptować, więc ostatecznie skończyłam na PetFinder.com. To niesamowita strona. Każdy, kto poszukuje zwierzęcia powinien tam zajrzeć. Jestem przeciwniczką pseudohodowli. Tak łatwo znaleźć zwierzaka na PetFinder.com, bez względu na rasę czy rozmiar… I tak właśnie znalazłam Chazziego. Mój dom wizytowała nawet organizacja, która sprawdzała, czy będę odpowiedzialnym opiekunem. Jeśli chodzi o Wilbura, mój przyjaciel był wolontariuszem wspierającym go, więc zorganizowaliśmy spotkanie i to było to.  Pierwotnie, piesek został znaleziony na autostradzie z 48 kleszczami na ciele. Podsumowując, najpierw wzięłam Chazziego, a potem postanowiłam znaleźć mu koleżkę. Są najlepszymi przyjaciółmi, złoszczą się podczas rozłąki.

Teraz kluczowe pytanie. Jacy aktorzy zagraliby Chazziego i Wilbura?

W rolę Chazziego wcieliłby się Joe Pesci z filmu Kevin sam w domu. Willy z kolei byłby odgrywany przez Jeffa Danielsa z Głupi i głupszy.

W jaki sposób zmieniło cię posiadanie psów w rodzinie?

Posiadanie psa naprawdę pomaga ludziom ze stresującym zawodem. To miło być też za coś odpowiedzialnym. Fajnie się czymś opiekować.

Niedawno występowałaś w kampanii PETA pod tytułem „Zawsze adoptuj, nigdy nie kupuj”. Dlaczego to zdanie jest dla ciebie takie ważne?

O ile wiem, na miliony bezdomnych psów, tylko połowa została adoptowana. Zostało jeszcze około 4 milionów psów do adoptowania (w Stanach Zjednoczonych). Wielu ludzi kupujących psy nie zdaje sobie sprawy, skąd one pochodzą. To tak samo, jak z kupowaniem jedzenia… Powinniśmy edukować ludzi, by dbali o to, skąd pochodzą rzeczy, które kupują. Na przykład: skąd pochodzi twoje futro? Chodzi o to, by podejmować świadome decyzje. Miliony psów siedzą i czekają na swoją szansę. Ludzie myślą, że w schronisku nie znajdą tego, czego szukają, ale namawiam ich, by zajrzeli na PetFinder.com. Po prostu wpisz, jakiego chcesz psa, a gwarantuję, że znajdziesz coś super-uroczego.

Co skłoniło cię do wstąpienia do ruchu ochrony zwierząt?

Gdy rozglądałam się za adopcją i edukowałam z tematu, nie zdawałam sobie sprawy, że liczba bezpańskich psów jest tak ogromna. Czułam, że jako aktorka, osoba publiczna, muszę coś zrobić, pomóc tak, jak mogę. Ludzie śledzą mnie na Twitterze, obserwują, co robię w wolnym czasie. To jest ważne.

Założeniem akcji „Zawsze adoptuj, nigdy nie kupuj.” jest zaproszenie ludzi do bycia „Aniołem dla zwierząt”. Jakie są według ciebie sposoby na to, by być aniołem dla zwierząt?

Myślę, że najlepszą rzeczą, którą można zrobić, gdy chodzi o coś powiązanego ze zwierzętami jest zadać sobie pytania: Skąd to pochodzi? Jak to do mnie dociera? Potraficie podejmować świadome wybory.

Jak powiedzieć „Always adopt. Never buy.” po polsku?

Zawsze adoptuj, nigdy nie kupuj.

 

źródło – moderndogmagazine.com

,

Komentarze (7)

  1. Poponek napisał:

    Striker heheh made my day

  2. Gitarzystka napisał:

    To się nazywa prawdziwa aktorka. : )
    Popieram ją w 100% „Always adopt. Never buy.”
    Kochane zwierzaczki przecież nikomu krzywdy nie zrobiły, a tak się je traktuje.
    A tak poza tym to cenię to w Ivonne, że przyznaje się do polskich korzeni, mówi po polsku, chociaż to trudny język i cieszy mnie fakt, iż nie zmieniła nazwiska na Striker : )

  3. fanka chucka napisał:

    Serial Chuck jest najfajniejszym serialem na świecie !! Dlaczego musi być już koniec ?? Chuck i Sarah stwarzają taką cudowną. Szkoda że Zachary Levi i Yvonne Srahovski na prawdziwie nie mogą być razem :(

    Każdy kolejny taki komentarz uznam za spam i usunę ~ Szym

  4. Naciołek napisał:

    Striker xd

  5. Przemo napisał:

    Dobrze napisała o odpowiedzialności przy adopcji psiaka :) widać że kobieta wie co mówi (cała Polka jaka tam Australijka), ponoć często się zdarza że pies zabrany ze schroniska i ponownie wyrzucony z domu najnormalniej w świecie zdycha z żalu. (tak jak ja będę zdychał po ostatnim odcinku Chucka :) mam nadzieję że w coś fajnego/podobnego się zaangażują).

  6. Lord_Nikkon napisał:

    Dziś skończyłem oglądać serial (z ogromnym poślizgem ale zawsze) i znalazłem tą stronę. Po przeczytaniu wypowiedzi naszej rodaczki nabrałem do niej niekłamanego, ogromnego szacunku. Po pierwsze dlatego, że mnie uwiodła swoją grą aktorską). Jej gra (pomijając już oczywistą urodę) była chyba jedną z najbardziej naturalnych jakie widziałem ostatnimi czasy.

    Po drugie mimo, że (tak jak ja) mieszka daleko od kraju rodziców, nie zmieniła nazwiska (skądinąd trudnego do wymówienia nawet dla polaków) na anglosaskie ale zapisała je fonetycznie. Wiem jak to jest zmianiać nazwisko na potrzeby obczyzny i sam wybrałem dość dawno temu taką opcję. Uważam ją za prawdziwą patriotkę i osobę która na potrzeby komercji nie zmienia swojego JA. Gdybym spotkał Yvonne na ulicy to ukłoniłbym się głęboko i pogratulował.

    Pozdrowienia z Japonii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *